Państwowe gospodarstwa rolne na Pomorzu Zachodnim (1945-1991)
Zwykle za początek sektora państwowego w polskim rolnictwie przyjmuje się utworzenie w 1949 r. Państwowych Gospodarstw Rolnych. W rzeczywistości tworzenie sektora państwowego w rolnictwie rozpoczęło się już w 1946 r., gdy powstały Państwowe Nieruchomości Ziemskie. Ich zadaniem było zagospodarowanie majątków ziemskich znajdujących się na obszarze tzw. ziem odzyskanych. Później działalność PNZ rozszerzono na cały kraj, jednak głównym obszarem ich aktywności pozostawały tereny poniemieckie. Charakteryzowały się one strukturą rolną, w której dominującą rolę odgrywały wielkie majątki ziemskie o powierzchni powyżej 100 ha. Według spisu rolnego z 1939 r. na Pomorzu Zachodnim zajmowały one 52,8% powierzchni użytków rolnych. PNZ, które w 1946 r. przejęły w całym kraju ok. sześciu tysięcy majątków ziemskich, najwięcej miały ich właśnie na Pomorzu Zachodnim – zarząd okręgowy w Szczecinie dysponował 775, a zarząd okręgowy w Koszalinie – 677 obiektami.
Większość tych majątków po wojennych i powojennych zniszczeniach i rabunkach pozostawała w fatalnym stanie – brakowało inwentarza, zabudowania znajdowały się w ruinie, a ziemia leżała odłogiem. PNZ potrzebowały więc pracowników gotowych do ciężkiej pracy w trudnych warunkach. Trwała wówczas wielka akcja przesiedleńcza, ale większość polskich osadników wolała gospodarstwa indywidualne, niewielu decydowało się na pracę w charakterze robotników rolnych. Rozwiązaniem, które traktowano jako tymczasowe, było zatrzymanie dawnych robotników niemieckich. Utrzymujący się deficyt polskich pracowników sprawił, że w wielu majątkach, zwłaszcza w późniejszym województwie koszalińskim (od 1950 r.), pracownicy niemieccy stanowili większość zatrudnionych aż do początku lat pięćdziesiątych.
Mimo ogromnych trudności PNZ odniosły szereg sukcesów częściowo zagospodarowując majątki i przygotowując je do parcelacji. Były jednak kierowane przez przedwojennych specjalistów, często pochodzenia ziemiańskiego, dlatego w miarę umacniania się władzy komunistycznej na kierownictwo PNZ nasilały się ataki polityczne. Część dyrektorów została aresztowana i oskarżona o przestępstwa gospodarcze. Taki los spotkał m.in. Władysława Czarneckiego, dyrektora okręgu koszalińskiego PNZ, który za rzekome działania na szkodę państwa został skazany na karę śmierci (po 1956 r. W. Czarneckiego uniewinniono). Ostatecznie przedsiębiorstwo zostało zlikwidowane, a wszystkie zasoby – pracowników, budynki, inwentarz i ziemię przejęły, utworzone w 1949 r., Państwowe Gospodarstwa Rolne.
Decyzja ta miała charakter polityczny, a nie ekonomiczny, o czym świadczą przeprowadzone wówczas czystki wśród kadry kierowniczej. Zmieniły się też plany dotyczące przyszłości poniemieckich majątków – nie miały być już parcelowane na mniejsze gospodarstwa, ale pozostać własnością państwa. Był to bowiem początek stalinizacji Polski – we wszystkich dziedzinach życia wdrażano wzorce radzieckie. Na wsi planowano zlikwidować indywidualną własność ziemi, chłopi mieli przekazać swoje gospodarstwa do spółdzielni produkcyjnych (na wzór kołchozów), a resztę ziemi zamierzano przekazać właśnie PGR-om (na wzór sowchozów). W oficjalnej propagandzie przedstawiano PGR-y jako awangardę socjalistycznych przemian w rolnictwie i nazywano je „fabrykami zboża i mięsa”. Miały stanowić dowód wyższości gospodarki uspołecznionej nad gospodarką chłopską.
PGR-y zaczęły powiększać użytkowany areał, zwłaszcza na obszarze tzw. ziem odzyskanych. Na Pomorzu Zachodnim początkowo posiadały ok. 7,5% ogółu użytków rolnych, ale w 1956 r. było to już 12,1% w województwie szczecińskim i 14,4% w województwie koszalińskim. Oprócz majątków ziemskich przejmowały również grunty różnych użytkowników, zwłaszcza odłogi oraz własność rolników indywidualnych, którzy porzucali gospodarstwa, a po 1956 r. – również część gruntów po rozwiązanych spółdzielniach produkcyjnych. W kolejnych dekadach ilość ziemi w posiadaniu PGR stale rosła. W 1975 r. w województwie szczecińskim zajmowały 51,4% ogółu użytków rolnych, a w koszalińskim – 48,8%, natomiast pod koniec lat osiemdziesiątych XX w. – odpowiednio 55,1% oraz 52,8%. Warto odnotować, że w skali całego kraju odsetek ten w latach 80. XX w. wynosił 19,4%. Odsetek powierzchni użytków rolnych znajdujących się w posiadaniu PGR był na Pomorzu Zachodnim najwyższy w kraju.
Początkowo większość pojedynczych PGR-ów przypomniała przedwojenne folwarki, użytkujące po 200-400 ha ziemi. Na początku lat 60. XX w. rozpoczął się jednak proces koncentracji – zaczęto łączyć pojedyncze gospodarstwa tworząc wieloobiektowe przedsiębiorstwa lub kombinaty gospodarujące na 2-3 tysiącach ha. Jeszcze większe jednostki gospodarcze tworzono w latach siedemdziesiątych – wówczas jeden kombinat użytkował czasami 5 lub więcej tysięcy ha. Zarządzanie takimi gigantami było bardzo trudne i, z reguły, mało efektywne. Taka sytuacja organizacyjna, z małymi zmianami, utrzymała się do końca istnienia PGR.
Pomimo, że PGR otrzymywały od państwa ogromne dotacje, w porównaniu z gospodarką chłopską były znacznie lepiej wyposażone w maszyny i środki produkcji, osiągały znacznie niższe wyniki gospodarcze niż indywidualne gospodarstwa rolne. Liczne kontrole wykazywały, że powszechnymi zjawiskami były złe zarządzanie, niegospodarność i marnotrawstwo. Pracownicy traktowali własność państwową jak dobro niczyje, nie poczuwali się więc do winy za jego zaniedbywanie lub przywłaszczanie. Powszechnie akceptowano też dysponowanie mieniem gospodarstwa jak własnym. Przyczyn tego stanu było wiele, ale najważniejsza wynikała z istoty ówczesnej gospodarki socjalistycznej. Takie same zjawiska, w różnej skali, występowały bowiem w całej gospodarce. W przypadku PGR były one jednak szczególnie widoczne poprzez kontrast z gospodarką chłopską, która posiadając znacznie mniejsze środki, dzięki dobrej pracy rolników, przynosiła wyraźnie lepsze wyniki.
Działalność gospodarcza PGR oparta była na systemie nakazowo-rozdzielczym, a centralnie ustalane plany gospodarcze nie zawsze uwzględniały rzeczywiste możliwości poszczególnych PGR-ów. W takich warunkach kierownicy gospodarstw nie czuli się odpowiedzialni za realizację narzuconych. Aby natomiast uniknąć konsekwencji, często fałszowano sprawozdania lub tłumaczono straty okolicznościami niezależnymi od PGR-ów, jak np. złą pogodą lub chorobami zwierząt. Postawa kierownictwa przekładała się na stosunek do pracy podległych im pracowników. Niskie wynagrodzenia oraz mało atrakcyjny system motywacyjny również nie stanowiły zachęty do wydajnej pracy, natomiast złe wyniki danego PGR-u nie miały zwykle wpływu na wysokość wynagrodzeń pracowników, świadczenia socjalne czy inwestycje. Dotacje państwowe pokrywały straty powstałe w wyniku błędnego planowania, niegospodarności czy marnotrawstwa.
Od centralnego zarządzania w PGR-ach próbowano częściowo odejść na początku lat 80. XX w. Wprowadzono wówczas w całej gospodarce reformę gospodarczą określaną jako „3 S” (samorządność, samodzielność, samofinansowanie). Objęte reformą zostały również PGR-y, które otrzymały niewielką swobodę w podejmowaniu decyzji gospodarczych, ograniczono biurokrację i centralizm. Wycofano wtedy większość dotacji i po raz kolejny przeprowadzono zmiany organizacyjne. Efektem była nieznaczna poprawa wyników produkcyjnych, nie zlikwidowano jednak podstawowych przyczyn niskich wyników sektora państwowego.
PGR-y były w okresie PRL uważane powszechnie za symbol marnotrawstwa i niegospodarności, nie znaczy to jednak, że wszystkie PGR-y były zawsze deficytowe. Niektóre z nich osiągały dobre wyniki produkując w nowoczesny sposób. Sukces zależał zawsze od kierownika lub dyrektora i posiadanych przez niego kwalifikacji – nie tylko fachowych, związanych z rolnictwem, ale przede wszystkim umiejętności zarządzania. Najbardziej liczyła się umiejętność nie tylko motywowania pracowników, ale również ich kontrolowania i wyciągania konsekwencji. Wśród czynników motywacyjnych najbardziej liczyła się możliwość otrzymania mieszkania, dobra deficytowego w PRL. Trudniej było egzekwować od pracowników obowiązki – nie tylko ze względu na liczebność załóg, ale głównie ze względu na utrzymujący się wciąż deficyt pracowników. Zwolnienie pracownika, który źle wykonywał swoje zadania, a nawet takiego, który dokonywał drobnych kradzieży wynosząc np. paszę dla własnego inwentarza oznaczało, że nie będzie kim go zastąpić. Zarówno wynagrodzenia, jak też warunki pracy pracowników fizycznych były znacznie gorsze niż w mieście, dlatego do PGR-ów trafiali najczęściej ludzie, którzy nie potrafili sobie znaleźć innego zatrudnienia. W okresie nasilonych prac sezonowych, takich jak wykopki czy żniwa, PGR-y uzupełniały braki zatrudniając żony i dzieci pracowników PGR-ów, ale również żołnierzy, a zwłaszcza młodzież szkolną i studencką.
Najbardziej jednak brakowało specjalistów znających się na hodowli zwierząt, uprawie roślin czy mechanizacji. Po zwolnieniu przedwojennych fachowców zatrudnionych jeszcze w czasach PNZ, na stanowiskach kierowniczych znalazły się osoby z awansu politycznego – lojalne wobec władzy, ale bez odpowiedniego przygotowania fachowego. Nowe kadry dopiero trzeba było wykształcić. Powstały liczne szkoły rolnicze – zawodowe i średnie, a w 1954 r. została utworzona Wyższa Szkoła Rolnicza w Szczecinie. Absolwenci niechętnie jednak podejmowali pracę w PGR-ach. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, gdy płace i warunki bytowe w PGR-ach nieco się poprawiły. Zwykle najważniejszym argumentem za podjęciem pracy w rolnictwie państwowym było uzyskanie mieszkania – w mieście czekało się na nie latami, natomiast w PGR każdy pracownik miał je zapewnione. Aby przyciągnąć pracowników, zwłaszcza specjalistów, w latach sześćdziesiątych zaczęto budować nowoczesne bloki mieszkalne. Miały one zastąpić stare, jeszcze przedwojenne budynki pofolwarczne. Choć piętrowe bloki zupełnie nie pasowały do tradycyjnej architektury wiejskiej oferowały mieszkańcom standard taki jak w mieście – bieżącą wodę, łazienkę, centralne ogrzewanie, a ponadto symboliczne opłaty, bo większość kosztów utrzymania ponosił PGR. Gdy w latach sześćdziesiątych zaczęły powstawać wielkie kombinaty rolne, pojawiła się koncepcja budowy agromiasteczek. Były to osiedla składające się z wielopiętrowych bloków, zaopatrzone w zaplecze usługowe (przedszkola, sklepy, zakłady fryzjerskie, przychodnie lekarskie). Takie osiedla powstawały w małych miasteczkach, jak np. Chojna, Nowogard, Tymień, a pracownicy byli codziennie dowożeni do pracy, często do odległych PGR-ów.
Los PGR-ów przypieczętował upadek systemu komunistycznego w 1989 r. Nakazowo-rozdzielczy system zarządzania gospodarką został zastąpiony mechanizmami rynkowymi. Zdecydowana większość PGR-ów nie potrafiła się przystosować do nowych warunków gospodarowania, a tym, które próbowały to zrobić zabrakło czasu, ponieważ w 1991 r. zostały zlikwidowane. Ich mienie miało zostać sprywatyzowane, a do czasu sprzedaży ziemię oddawano w dzierżawę. Likwidacją majątku PGR-ów zajęła się, utworzona przez państwo, Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Przejęła ona przeszło 3,7 mln ha gruntów ornych, z czego najwięcej znajdowało się na obszarze województwa szczecińskiego – 294 tys. ha i koszalińskiego – 430 tys. ha.
W szczególnie trudnej sytuacji znaleźli się dotychczasowi pracownicy PGR-ów. Likwidacja przedsiębiorstw oznaczała dla nich utratę pracy w sytuacji, gdy w najbliższej okolicy nie było szans na znalezienie innej. Tylko nielicznych zatrudniono w nowych gospodarstwach utworzonych na bazie dawnych PGR. Byli już pracownicy gospodarstw państwowych utracili bezpieczeństwo ekonomiczne i socjalne (mieszkania, opiekę zdrowotną, rozrywkę itp.), które dotychczas zapewniały im PGR-y. Rejony koncentracji PGR-ów stały się szybko obszarami największego bezrobocia, zwłaszcza, że na tych terenach rynek pracy był bardzo ograniczony. Właśnie społeczne konsekwencje w postaci bezrobocia i pauperyzacji środowisk popegeerowskich są najczęściej przywoływane przez krytyków decyzji o likwidacji i prywatyzacji PGR-ów. Nie negują oni potrzeby restrukturyzacji lub prywatyzacji sektora państwowego, ale zwracają uwagę, że proces transformacji mógł w szerszym stopniu uwzględnić czynniki społeczne. Natomiast obrońcy przyjętych rozwiązań wskazują głównie na czynniki ekonomiczne podkreślając, że po okresie przejściowym przedsiębiorstwa powstałe na bazie dawnych PGR-ów zaczęły przynosić zyski.
Więcej:
Włodzimierz Dzun, Państwowe gospodarstwa rolne w rolnictwie polskim 1944-1990, Warszawa: Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN 1992.
Marek Ignar, Pracownicy państwowych gospodarstw rolnych, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe 1974.
Machałek Małgorzata, Przemiany wsi zachodniopomorskiej, Szczecin: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego 2012.
Machałek Małgorzata, Likwidacja państwowych gospodarstw rolnych i pierwszy etap przekształceń własnościowych państwowego sektora rolnego. Przyczynek do badań, „Roczniki Dziejów Społecznych i Gospodarczych”, 2022, t. 84.
Machałek Małgorzata, No chance of success – State Agrarian Real Estate 1946-1949 a contribution to the research on the history of the state agricultural sector in Poland, „Studia Historiae Oeconomicae” 2021, vol. 39.
Bartosz Panek, Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach, Wołowiec: Wydawnictwo Czarne 2024.
Małgorzata Machałek